Opublikowano

Co ma wspólnego lepienie bałwana z odsetkami?

Teraz mamy pełno śniegu dookoła, więc aż się prosi przypomnieć o efekcie kuli śnieżnej. Jak zaczynamy robić bałwana, długo kulgamy małą kulkę, która powoli rośnie; gdy już jest średnia – rośnie coraz szybciej i nagle robi się tak duża, że nie jesteśmy w stanie już jej dalej toczyć. Gdy jako dziecko lepiłam bałwana, zawsze ten moment mnie zaskakiwał. Że to już się da ruszyć.

W ten sam sposób, proszę Państwa, zachowują się pieniądze regularne składane, do których dopisywane są odsetki, lub przyrost wartości inwestycji. I niestety, nasze długi również narastają w tym samym tempie.

I to od nas zależy, czy budujemy swoją zamożność, czy włazimy pod lawinę….
Balwanek

Opublikowano Dodaj komentarz

Dlaczego nie chcemy oszczędzać?

Czy dlatego, że nas na to nie stać? Czy osoba, której natychmiast przychodzi do głowy taka odpowiedź, zdaje sobie sprawę, czy stać ją na rzeczy, na które sobie ostatnio pozwoliła? Przecież kupujemy prezenty gwiazdkowe nie mając pewności, czy ucieszą one obdarowanych, zamawiamy dania w restauracji, pijemy kawę w modnych sieciówkach przepłacając kilkakrotnie, kupujemy kolejne niepotrzebne ciuchy i kosmetyki,  jedziemy na narty w Alpy, bo w małopolskie się już nie mieścimy itd itd, każdy ma swoją długą listę luksusowych wydatków. Debet na koncie rośnie. Wiem to z doświadczenia własnego i z rozmów z moimi Klientami: pytanie o koszty utrzymania powoduje konsternację,  tak jakby to był temat tabu.   Odpowiedź jest brutalnie prosta:  wydajemy wszystko, co zarobiliśmy i zarobimy w przyszłości biorąc pożyczki i kredyty.

pusta kasa

Bez tej podstawowej świadomości finansowej nie można wkraczać w dorosłe życie, bo wiecznie będziemy   uciekać przed widmem braku i lęku o przyszłość. Niektórzy myślą, że jeśli trochę więcej zarobią, wtedy na wszystko wystarczy. Więc pracują coraz ciężej i dłużej. Niestety nasze wydatki rosną wprost proporcjonalnie do wzrostu zarobków, i widmo długu za plecami też rośnie, więc coraz szybciej uciekamy i
spirala się nakręca. Dostajemy zadyszki.  Więc nie tędy droga.

W skali globalnej to wygląda jeszcze gorzej, bo zadłużanie się całych społeczeństw zachodnich i ich gospodarek doprowadziło do kryzysu światowego w 2007 roku. Owszem, oficjalnie wiadomo,Oszczednosci i zadluzenie gospodarstw domowych w USA że było to spowodowane błędną polityką kredytową FEDu i pazernością instytucji finansowych, ale kto stworzył popyt na ryzykowne produkty? Obywatele. Tendencja do zadłużania się kosztem przyszłości. Przez całe dziesięciolecia dobrą tradycją Zachodu było oszczędzanie, czemu zawdzięczamy wzrost gospodarczy. Statystyczna rodzina w USA odkładała ok. 10% ze swoich regularnych dochodów  na przyszłość. W połowie lat 90. minionego wieku ten trend się załamał i ludzie masowo zaczęli się zadłużać. Wielką karierę zrobiły karty kredytowe. Doprowadziło to do olbrzymiego nawisu zadłużenia w pierwszych latach XXI w i do zaniku nawyku oszczędzania. Teraz Amerykanie odkładają ok 2-3 % ze swoich dochodów. Koniec zapasów.

Czy Polacy pójdą w ich ślady zmamieni przepychem ofert galerii handlowych i wszechobecnych reklam? Czy musimy mieć już teraz to wszystko, co wydaje się dostępne? Wystarczy wyjąć „plastik” z portfela.
A może wyciągnijmy lekcję z doświadczeń Zachodu i nie popełniajmy tego błędu. Nauczmy się, jak pilnować własnych pieniędzy, żeby nie musieć się zadłużać, jak zaplanować finansowanie potrzeb rodziny w najbliższej przyszłości i w tej odległej, kiedy nie będziemy już pracować. Za czasów socjalizmu jedyną instytucją organizującą nam emeryturę był ZUS, teraz nie jesteśmy skazani na łaskę i niełaskę tego molocha. Reforma emerytalna z 1999 roku po 10 latach jest teraz rozwalana przez nasz wymarzony rząd i nie mamy na to żadnego wpływu. Ale mamy wiedzę i narzędzia finansowe do zapewnienia sobie samemu godziwej emerytury – trzeba po prostu na ten cel oszczędzać. I zrobić wszystko, żeby nasze oszczędności urosły jak najbardziej to możliwe. Bo nie wystarczy odmówić sobie czegoś i odłożyć pieniądze na potem.
Trzeba inwestować, żeby te nasze pieniądze zarabiały, pomnażały swoją wartość. Gdzie, w co inwestować? Możliwości jest bardzo dużo, aż nadto. O inwestowaniu w fundusze inwestycyjne pisałam w poprzednim wpisie, jest to najłatwiejszy, wydaje mi się, sposób dla osób bez doświadczenia i wiedzy na temat rynków finansowych. Oczywiście zachęcam do szukania wiedzy na ten temat.

Nie ma rady, w gospodarstwie domowym, tak jak w firmie, potrzebne jest planowanie finansowe, budżet i osoba która tym zarządza, czyli domowy dyrektor finansowy 🙂 Niestety w szkole nie uczą już oszczędzania, nie mówią, jakie działania wolno robić na procentach i co to jest procent składany. A to są podstawowe pojęcia dotyczące każdego rachunku bankowego. (Podobno Einstein mawiał, że procent składany jest największym wynalazkiem matematyki.) Bardzo dużo osób nie radzi sobie nawet z rocznym rozliczeniem podatku i zleca to zadanie biurom rachunkowym. Szkoda, tracą jedyną w roku szansę na podsumowanie własnego budżetu.

  Tymczasem kończę i pozdrawiam

Anna

PS. polecam cykl artykułów z GW na temat emerytur:

http://wyborcza.biz/biznes/1,103532,7356940,Skazani_na_dluuuga_starosc.html