Opublikowano Dodaj komentarz

OFE czy reszka?

marszałkowska

Dziś ostatni dzień na podjęcie decyzji w sprawie OFE/ZUS.
We wszystkich mediach i blogach na ten temat wielka wrzawa,
więc i ja na koniec dodam swoje trzy grosze,  żeby nie było , że nie mam zdania.
Otóż moim zdaniem, nie ma znaczenia, kto nie wypłaci nam emerytury.

Czytaj dalej OFE czy reszka?

Opublikowano 2 komentarze

Szmonces polski, czyli o przenoszeniu obligacji z OFE do ZUSu

Szmonces polskiPan Icek Rozenkranc siedzi smutny przy nietkniętym obiedzie.  Jego żona – zmartwiona- pyta, czemu nie może jeść.
– Aj, pożyczyłem od Mosze z przeciwka 200 złote. Nie mogę mu oddać, bo nie mam te 200 złote
Żona Icka otwiera okno i woła do sąsiada:
– Mosze! Icek nie odda ci te 200 złote!
Zamyka okno i mówi do męża:
– Jedz. Teraz on się martwi. Czytaj dalej Szmonces polski, czyli o przenoszeniu obligacji z OFE do ZUSu

Opublikowano Dodaj komentarz

Klaruje się sprawa reformy emerytalnej

Ostatnie kilka dni przyniosło burzę dyskusji rządowych i medialnych na temat reformy OFE.  Różnorodność omawianych projektów i częstotliwość zwrotów akcji w tym dramacie powoduje, że trudno już się w tym połapać.  Wczoraj pojawił się twórczy pomysł wyemitowania specjalnych obligacji emerytalnych (długoterminowych), które miałyby pomóc zaoszczędzić na transferach do OFE i jednocześnie nie byłyby wliczane do długu publicznego. Podobno jest to operacja łatwa do przeprowadzenia i tania w obsłudze.  W praktyce chodzi o to, żeby część naszej składki emerytalnej, która ma być przekazana do OFE (7,3% podstawy wynagrodzenia) , została w ZUS i załatała dziurę, a Państwo przekaże do OFE obligacje emerytalne, które za ileś lat odkupi. Czyli jest to zabieg czysto księgowy, mający na celu niewliczanie zobowiązań Państwa z tytułu reformy emerytalnej do zadłużenia. Zwykłe cwaniactwo na nasz koszt, wszystko po to, by pochwalić się oszczędnościami w Brukseli. Inaczej mówiąc, jest to to samo, co proponowała w swoim projekcie reformy min Fedak i co zostało we wrześniu odrzucone jako niedopuszczalne.  Teraz min Boni mówi mniej więcej to samo, tylko swoimi słowami.

Tusk idzie po twoje pieniądze
Obligacje emerytalne to to samo, co zmniejszenie składki do OFE

Polecam serwis  „Fundusze Emerytalne…z głową” zbierający do kupy i na bieżąco informacje na ten temat. Chociaż, jak widzę, nawet on już stracił rozeznanie z nadmiaru bodźców  i zaczął pisać częstochowskie rymy i przygrywać smętne melodie 🙂

Po odsłuchaniu „Dziewczyn z Albatrosa”, radzę odsłuchać filmik z wypowiedzią Leszka Balcerowicza o nierzetelności dyskursu polityków o reformie. tutaj

Co gorsze, możliwe że ostatnie spadki na warszawskiej giełdzie są reakcją na te rewelacje, bo odchudzenie jednego największych graczy, jakim są OFE, oznacza osłabienie naszego rynku akcji. Możemy się zatem spodziewać odpływu inwestorów.

Ale bądźmy dobrej myśli, za oknem pada śnieg, jutro wszystko wyda się znów czyste i nowe…

Opublikowano 1 komentarz

Wszystko, co chcecie wiedzieć o emeryturze, ale wstydzicie się zapytać

Najtrudniejsze pytanie, które w obecnej sytuacji  ekonomicznej kraju, a w szczególności Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, ciśnie się na usta to „ Czy naprawdę cierpieć będziemy nędzę, gdy już przestaniemy być ‘produktywni’?”

Co kilka tygodni przetacza się przez media fala artykułów, debat i symulacji  na temat tego, co grozi ZUSowi i emerytom za 10, 20, 30 lat, oraz jak tę sytuację ratować. Nie słychać propozycji dobrych rozwiązań, natomiast symulacje świadczeń emerytalnych dla obecnie pracujących osób są przerażająco niskie, i to im młodszy jest przyszły emeryt, tym gorzej.  Przyczyna: pogłębiające się braki  w budżecie ZUSu i zakusy ministra pracy i ministra finansów na ograniczenie części kapitałowej  systemu na rzecz części repartycyjnej, czyli  tej, z której wypłacane są świadczenia obecnym emerytom. Proponowane zmiany nie są dyktowane bynajmniej troską o obecnych seniorów, ale jest to próba łatania budżetu państwa poprzez zmniejszenie długu publicznego i zwiększenie dostępu do naszych pieniędzy. Po prostu jest to projekt na jeszcze głębsze wsadzanie państwowej łapy do naszych kieszeni.  Wygląda na to, że kto będzie liczył wyłącznie na wypłaty z ZUSu na emeryturze, ten będzie głodował, bo świadczenia będą poniżej minimum socjalnego.

Jak jest zbudowany system emerytalny w Polsce?

W Polsce powojennej obowiązywał  społeczny system emerytur oparty na  wypłacaniu emerytur ze składek pracujących zarobkowo osób. Taki system zaczęto wprowadzać w krajach zachodnich Europy już przed II WŚ, zakładał on  zgodę społeczną na opodatkowanie na rzecz osób  starszych. To działało, dopóki była równowaga liczebna między młodymi i starymi.  W drugiej połowie ubiegłego wieku  sytuacja demograficzna w Europie zaczęła się zmieniać: coraz mniej narodzin i wydłużający się wiek emerytów spowodował, że coraz mniej kasy było do podziału. W Europie Zachodniej  już kilkadziesiąt lat temu zaczęto odchodzić od tego systemu, wspierając go inwestowaniem części odkładanych na stare lata pieniędzy.  W Polsce taką zmianę wprowadzono dopiero w 1999 roku, 10 lat po transformacji ustrojowej.

Podzielono wówczas system emerytalny na dwie części, czyli  powołano Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE). Część naszej składki  (7,3% podstawy wynagrodzenia) odprowadzanej do ZUS przez pracodawcę jest dalej przekazana do wybranego przez nas funduszu, który inwestuje te pieniądze w papiery wartościowe – obligacje Skarbu Państwa, depozyty bankowe, akcje. OFE prowadzą działalność pod nadzorem państwa, obowiązują je ścisłe reguły inwestowania, by zminimalizować ryzyko straty. I tak na przykład muszą inwestować co najmniej 60% pieniędzy w obligacje Skarbu Państwa. Skutkiem tego państwo jest zobowiązane emitować te obligacje, a więc zadłużać się u obywateli, co powiększa dziurę budżetową. Zaś zyski z tych inwestycji nie są duże (ok. kilku procent w skali roku), więc korzyść dla naszych emerytur – średnia.  Ale pieniądze odkładane w OFE są realnym kapitałem, który w chwili przejścia na emeryturę zostanie nam wypłacony. Nie ustalono do tej pory, jaka instytucja będzie zajmowała się wypłatą emerytur, na razie robi to ZUS. Spodziewam się, że za kilkanaście lat będzie można kupić produkt emerytalny, czyli dożywotnią emeryturę (tzw. annuity), za zaoszczędzone przez siebie pieniądze.

Tak więc obowiązkowa część systemu emerytalnego to dwa filary:

I filar – Zakład Ubezpieczeń Społecznych ZUS, to część repartycyjna, gdzie trafiają składki od pracodawcy. Część tej składki idzie dalej do OFE, a to, co zostaje przeznaczane jest na aktualne emerytury.  Można więc uznać , że jest to drugi podatek. Nasza emerytura zostanie obliczona (zwaloryzowana) na podstawie tego, ile w ciągu lat pracy wpłaciliśmy. Czas pracy przed reformą emerytalną, czyli przed styczniem  1999r, musimy udokumentować w inspektoracie ZUS sami, bo ten szacowny urząd nie potrafi tego zrobić, jako że nie przechowuje danych sprzed wprowadzenia systemu informatycznego (sic!)  Nazywa się to kapitałem początkowym i kto sam nie złoży wniosku wraz z zestawieniem miesięcy składkowych potwierdzonym przez zakłady pracy, ten będzie miał jeszcze niższą emeryturę. Ta uwaga nie dotyczy osób młodszych, które rozpoczęły pracę po reformie.

II filar – Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE) – część kapitałowa, czyli inwestycyjna. 7,3% podstawy wynagrodzenia jest inwestowana celem pomnożenia wartości i budowy kapitału, który po osiągnięciu wieku emerytalnego zostanie wypłacony.  Kapitał ten podlega dziedziczeniu (do 68 roku życia ) i stanowi część wspólnej własności małżeńskiej. Otwartymi Funduszami zarządzają Powszechne Towarzystwa Emerytalne prowadzone przez Towarzystwa ubezpieczeniowe i inne instytucje finansowe.  Środki  lokowane są w papierach skarbowych (co najmniej 60%), depozytach bankowych, akcjach i innych papierach wartościowych. PTE są ściśle kontrolowane przez Komisję Nadzoru Finansowego, a sposób inwestowania jest określony przez ustawę.  Dlatego też różnice między wynikami inwestycyjnymi nie są duże, jednak jedne PTE radzą sobie lepiej, inne gorzej. Klient ma prawo do bezpłatnego przenoszenia swoich emerytalnych oszczędności między Funduszami OFE co 2 lata, warto więc obserwować wyniki  OFE  i rankingi publikowane, np. przez  Rzeczpospolitą lub Analizy Online.

Gdy osiągniemy wiek emerytalny, ( obecnie jest to wiek 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn , ale rozważane jest wydłużenie i  wyrównanie wieku emerytalnego)  ZUS wyliczy nam wysokość miesięcznego świadczenia na podstawie udokumentowanych wpłat do ZUS. OFE wypłaci nam zgromadzony kapitał i będziemy mogli zdecydować, co z nim zrobimy – wpłacimy go do ZUSu by powiększył nasze wypłaty , czy sami zorganizujemy sobie dodatkową emeryturę.  Dokładnie nie wiadomo jeszcze, jakie będą losy  naszych emerytur, gdyż obecnie trwają w rządzie prace modernizacyjne systemu emerytalnego, o czym napiszę innym razem.

Należy dodać, że składka na obowiązkowe ubezpieczenie emerytalne (ZUS +OFE) jest ograniczona z góry, nie może bowiem przekroczyć 250% średniej składki krajowej. Nadwyżka jest zwracana pracownikowi. Zamierzeniem tego ograniczenia była zachęta do samodzielnego, dobrowolnego oszczędzania na cel emerytalny. W 2004 roku weszła w życie ustawa o wolnym od podatku od zysków kapitałowych oszczędzaniu na cel emerytalny, czyli –

– III filar – dobrowolne programy oszczędnościowe: Pracownicze Programy Emerytalne (PPE) i Indywidualne Konta Emerytalne (IKE). PPE to dodatkowe świadczenie pracodawcy na rzecz pracownika, natomiast IKE – każdy może założyć sobie sam i oszczędzać. Do wyboru mamy kilka rodzajów programów oszczędnościowych : w bankach, biurach maklerskich, towarzystwach funduszy inwestycyjnych lub w towarzystwach ubezpieczeniowych – w zależności od tego , jaką lubimy formę pomnażania kapitału. Nasze oszczędności są zwolnione z podatku Belki (19% zysków kapitałowych) pod warunkiem że trzymamy się ustalonego limitu wpłat rocznych (w roku 2010 limit wynosi 9579 zł) oraz nie ruszymy kasy aż do osiągnięcia wieku emerytalnego.  Nie ma ustalonego kalendarza wpłat, ale trzeba wpłacać środki co najmniej 5 dowolnych lat kalendarzowych, lub wpłacić 50% środków nie później niż 5 lat przez wnioskiem o wypłatę. Warto jednak wpłacać regularnie jak najwięcej, jeśli chcemy istotnie poprawić swoje samopoczucie finansowe w jesieni życia…

Radzę też wybrać taki rodzaj IKE, który z łatwością obsłużymy, tzn. będziemy wiedzieć jak nim zarządzać, jak kontrolować zyski i jak działać, by chronić kapitał przed utratą wartości np. przez spadki na giełdzie.  Możemy mieć tylko jedno IKE, ale możemy je przenosić między instytucjami finansowymi.

Czy to wszystko wystarczy?

Wadą tego rozwiązania, podobnie jak w OFE, jest ograniczenie wysokości wpłat, więc może się okazać, że zebrany w ten sposób kapitał nie zaspokoi naszych potrzeb. Wadą także jest – uwaga!- brak wymuszonej systematyczności. Niestety, trzeba to sobie otwarcie powiedzieć, jeśli będziemy wpłacać coś raz na jakiś czas, jak nam się spodoba, to nie zaoszczędzimy na wakacje pod palmami, czym mamiły nas reklamy funduszy emerytalnych 10 lat temu. Teraz już wiadomo, że żeby móc zrealizować marzenia, trzeba regularnie wpłacać konkretne kwoty przez co najmniej 30 lat. I do tego potrzeba albo żelaznej dyscypliny w obsłudze swojego IKE, albo zdecydować się na konkurencyjne rozwiązanie, nie objęte ustawowym zwolnieniem od podatku Belki, ale za to dające poważne szanse na zebranie kapitału, dzięki któremu będzie można zachować poziom życia na emeryturze.

Ale o tym potem. 

Pozdrawiam

A P K

Opublikowano Dodaj komentarz

Dlaczego nie chcemy oszczędzać?

Czy dlatego, że nas na to nie stać? Czy osoba, której natychmiast przychodzi do głowy taka odpowiedź, zdaje sobie sprawę, czy stać ją na rzeczy, na które sobie ostatnio pozwoliła? Przecież kupujemy prezenty gwiazdkowe nie mając pewności, czy ucieszą one obdarowanych, zamawiamy dania w restauracji, pijemy kawę w modnych sieciówkach przepłacając kilkakrotnie, kupujemy kolejne niepotrzebne ciuchy i kosmetyki,  jedziemy na narty w Alpy, bo w małopolskie się już nie mieścimy itd itd, każdy ma swoją długą listę luksusowych wydatków. Debet na koncie rośnie. Wiem to z doświadczenia własnego i z rozmów z moimi Klientami: pytanie o koszty utrzymania powoduje konsternację,  tak jakby to był temat tabu.   Odpowiedź jest brutalnie prosta:  wydajemy wszystko, co zarobiliśmy i zarobimy w przyszłości biorąc pożyczki i kredyty.

pusta kasa

Bez tej podstawowej świadomości finansowej nie można wkraczać w dorosłe życie, bo wiecznie będziemy   uciekać przed widmem braku i lęku o przyszłość. Niektórzy myślą, że jeśli trochę więcej zarobią, wtedy na wszystko wystarczy. Więc pracują coraz ciężej i dłużej. Niestety nasze wydatki rosną wprost proporcjonalnie do wzrostu zarobków, i widmo długu za plecami też rośnie, więc coraz szybciej uciekamy i
spirala się nakręca. Dostajemy zadyszki.  Więc nie tędy droga.

W skali globalnej to wygląda jeszcze gorzej, bo zadłużanie się całych społeczeństw zachodnich i ich gospodarek doprowadziło do kryzysu światowego w 2007 roku. Owszem, oficjalnie wiadomo,Oszczednosci i zadluzenie gospodarstw domowych w USA że było to spowodowane błędną polityką kredytową FEDu i pazernością instytucji finansowych, ale kto stworzył popyt na ryzykowne produkty? Obywatele. Tendencja do zadłużania się kosztem przyszłości. Przez całe dziesięciolecia dobrą tradycją Zachodu było oszczędzanie, czemu zawdzięczamy wzrost gospodarczy. Statystyczna rodzina w USA odkładała ok. 10% ze swoich regularnych dochodów  na przyszłość. W połowie lat 90. minionego wieku ten trend się załamał i ludzie masowo zaczęli się zadłużać. Wielką karierę zrobiły karty kredytowe. Doprowadziło to do olbrzymiego nawisu zadłużenia w pierwszych latach XXI w i do zaniku nawyku oszczędzania. Teraz Amerykanie odkładają ok 2-3 % ze swoich dochodów. Koniec zapasów.

Czy Polacy pójdą w ich ślady zmamieni przepychem ofert galerii handlowych i wszechobecnych reklam? Czy musimy mieć już teraz to wszystko, co wydaje się dostępne? Wystarczy wyjąć „plastik” z portfela.
A może wyciągnijmy lekcję z doświadczeń Zachodu i nie popełniajmy tego błędu. Nauczmy się, jak pilnować własnych pieniędzy, żeby nie musieć się zadłużać, jak zaplanować finansowanie potrzeb rodziny w najbliższej przyszłości i w tej odległej, kiedy nie będziemy już pracować. Za czasów socjalizmu jedyną instytucją organizującą nam emeryturę był ZUS, teraz nie jesteśmy skazani na łaskę i niełaskę tego molocha. Reforma emerytalna z 1999 roku po 10 latach jest teraz rozwalana przez nasz wymarzony rząd i nie mamy na to żadnego wpływu. Ale mamy wiedzę i narzędzia finansowe do zapewnienia sobie samemu godziwej emerytury – trzeba po prostu na ten cel oszczędzać. I zrobić wszystko, żeby nasze oszczędności urosły jak najbardziej to możliwe. Bo nie wystarczy odmówić sobie czegoś i odłożyć pieniądze na potem.
Trzeba inwestować, żeby te nasze pieniądze zarabiały, pomnażały swoją wartość. Gdzie, w co inwestować? Możliwości jest bardzo dużo, aż nadto. O inwestowaniu w fundusze inwestycyjne pisałam w poprzednim wpisie, jest to najłatwiejszy, wydaje mi się, sposób dla osób bez doświadczenia i wiedzy na temat rynków finansowych. Oczywiście zachęcam do szukania wiedzy na ten temat.

Nie ma rady, w gospodarstwie domowym, tak jak w firmie, potrzebne jest planowanie finansowe, budżet i osoba która tym zarządza, czyli domowy dyrektor finansowy 🙂 Niestety w szkole nie uczą już oszczędzania, nie mówią, jakie działania wolno robić na procentach i co to jest procent składany. A to są podstawowe pojęcia dotyczące każdego rachunku bankowego. (Podobno Einstein mawiał, że procent składany jest największym wynalazkiem matematyki.) Bardzo dużo osób nie radzi sobie nawet z rocznym rozliczeniem podatku i zleca to zadanie biurom rachunkowym. Szkoda, tracą jedyną w roku szansę na podsumowanie własnego budżetu.

  Tymczasem kończę i pozdrawiam

Anna

PS. polecam cykl artykułów z GW na temat emerytur:

http://wyborcza.biz/biznes/1,103532,7356940,Skazani_na_dluuuga_starosc.html