Opublikowano 3 komentarze

Kto ma, temu będzie dodane, a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co ma

Mt 25. 14-30

Taką mam refleksję (płytką) na temat ewangelicznej przypowieści o talentach. Otóż Jezus zachęcając uczniów i słuchający lud do odkrywania w sobie powołania i doskonalenia cech otrzymanych od Boga w celu jak najlepszego wypełnienia tego powołania – odwołał się do ich umiejętności finansowych. Ewangeliczny „talent” wcale nie oznaczał zdolności czy cnót, tylko był  dużą ilością złotych  monet (ok 34 kg), dziś powiedzielibyśmy „milion”. Domyślam, że dla współczesnych Jezusowi było raczej oczywiste, że nie należy zakopywać powierzonego miliona pod drzewem, tylko oddać bankierom, aby został pomnożony. Kto tak zrobi, zostanie nagrodzony. Kto zmarnuje majątek, zostanie ukarany. Dlatego mogli oni zrozumieć tę opowieść i jej głębszy sens.
Jaka dzisiaj jest powszechna wiedza na temat tego, co należy zrobić z dobrami doczesnymi?