Opublikowano Dodaj komentarz

Ile naprawdę zarabiały fundusze w 2009 roku?

Ukazał się wreszcie dawno oczekiwany raport z rynku funduszy inwestycyjnych Remigiusza Stanisławka – twórcy portalu Opiekun Inwestora http://tinyurl.com/RaportFunduszy-2009

Raport z rynku funduszy inwestycyjnych 2009Jest to pierwsza w Polsce publikacja opisująca bardzo dokładne i szerokie badanie statystyczne wyników inwestycji długoterminowych ( od 1 roku do 10 lat) w fundusze polskie kończących się w 2009 roku, uwzględniająca podatek Belki i inflację.
Przeanalizowano ponad 300000 inwestycji po to, by odpowiedzieć na pytanie, jakie są realne szanse zysku w takich inwestycjach przy zastosowaniu reklamowanej powszechnie metody „Kup i trzymaj”, wg której długi  horyzont  inwestycyjny niweluje straty. Otóż okazało się, że uzyskanie „średniorocznej stopy zwrotu 10%” udało się tylko nielicznym szczęśliwcom, którzy mieli akurat  takiego farta, że wybrali odpowiedni fundusz w odpowiednim dniu. Ten szczęśliwy traf był niewiele łatwiejszy do zrobienia niż wygranie miliona w Totolotka. A przecież inwestycja to nie gra losowa, możemy mieć wpływ na jej przebieg. Przeciętne inwestycje to około 3.5% rocznie powyżej inflacji i podatku. Były też oczywiście inwestycje zakończone stratą….

Właśnie ten Raport jest kolejnym dowodem przeciwko strategiom typu „Kup i trzymaj”, uśredniania strat itp.
Wniosek jest zaś taki, że trzeba aktywnie zarządzać funduszami, na przykład w polisach inwestycyjnych .

Pełny , darmowy tekst raportu (40 stron wykresów i tabelek w pdf) do pobrania na tej stronie http://tinyurl.com/RaportFunduszy-2009

Trzeba się zarejestrować – podać imię i adres mailowy ( dla celów statystycznych portalu OI). Otrzymają Państwo mailem link do strony z raportem.
Raport nie jest jeszcze ogólnie dostępny na stronie Opiekuna Inwestora.

Zapraszam do lektury 🙂

Opublikowano Dodaj komentarz

Nie wyrzucaj pieniędzy na ubezpieczenie!

Ja nie wyrzucam.

Zamiast tego przeznaczam co miesiąc pewną kwotę na pomoc dla osób poszkodowanych w wypadkach losowych.

Ta kwota wpływa na konto instytucji finansowej, która zbiera i rozdziela środki dla osób potrzebujących,  które wcześniej też takie opłaty ponosiły.  Jeśli  spotka mnie coś złego, ja lub moja rodzina otrzyma wsparcie finansowe w ustalonej wysokości. Uważam, że to jest uczciwe.  Najpierw daję, potem otrzymuję. Jeśli nie zajdzie potrzeba, to chwała Bogu, a pieniądze nie zostaną zmarnowane, bo pomogłam innym.

Ta instytucja to Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie. Wynik umowy społecznej: grupa ludzi składa się na pomoc dla tych spośród siebie, którym wydarzy się wypadek.  Pierwsze towarzystwo ubezpieczeniowe powstało dawno temu w Wenecji, kiedy to grupa kupców postanowiła złożyć się na pokrycie strat w wyniku pirackich napadów na statki handlowe. Dzisiaj popularne są ubezpieczenia majątkowe: ubezpieczamy dom i samochód, by w razie wypadku lub kradzieży odtworzyć to, co straciliśmy.

Zdawać by się mogło, że wykupienie polisy na życie jest aktem miłości i odpowiedzialności za rodzinę. Większość z nas (ponad 90%) deklaruje, że odpowiedzialność i bezpieczeństwo jest dla nich ważne lub bardzo ważne.

Najważniejsze wartość Polaków

83% osób nie chce narażać swojej rodziny na trudności finansowe, w razie gdyby im się coś stało.

75% osób zabezpiecza się przed pogorszeniem stanu zdrowia.

73% Polaków deklaruje, że zrobi wszystko, by zabezpieczyć rodzinę przed nieprzewidzianymi sytuacjami.

Ale to wszystko pozostaje  w sferze  deklaracji, albowiem tylko 21% Polaków posiada polisę ubezpieczenia na życie. Co ciekawe, 10% pytanych nie wie, czy ma polisę…


Czy masz polisę na życie?

Czy jest możliwe, że prawie 70% społeczeństwa nie stać na ubezpieczenie rodziny? Oto wyniki badania struktury wydatków „nie pierwszej potrzeby” u osób nieubezpieczonych:

Jakie wydatki są ważniejsze?

No proszę, ciuchy i kosmetyki kupujemy raźniej niż cokolwiek innego!

Zatem bieda nie jest tu przyczyną, raczej brak konsekwencji, niedojrzałe podejście do życia. I wbrew  deklaracjom – brak odpowiedzialności.

A może ludzie nie wiedzą, ile kosztuje polisa ubezpieczeniowa, a wstydzą się zapytać?

Ceny są różne, zależą od Sumy Ubezpieczenia, opcji dodatkowych, wieku, płci, stanu zdrowia i zawodu Klienta. Są ubezpieczenia „gotowe”, jak ubrania w sklepie, wystarczy wybrać rozmiar. Są też „szyte na miarę”, wymagają skalkulowania potrzeb i możliwości finansowych Klienta. Robi się to na spotkaniu z Agentem, na przykład ze mną 🙂

W następnym wpisie podam kilka przykładów.

Czasem słyszę apele o wsparcie finansowe dla nagle osieroconych dzieci, młodych wdów, czy osób dotkliwie poszkodowanych w wypadku i wymagających kosztownego leczenia.  Tworzy się fundacje, odwołuje się do współczucia i solidarności z ofiarami wypadków. Zastanawiam się wtedy, czy tragicznie zmarła lub poszkodowana osoba zadbała o bezpieczeństwo swoje i swojej rodziny wykupując polisę? Czy liczyła na pomoc bliźnich w razie potrzeby? Moim zdaniem to egoistyczna postawa.

W artykule wykorzystałam wyniki badania przeprowadzonego w maju 2009 przez agencję IGS&Quant Group na zlecenie jednego z Towarzystw Ubezpieczeniowych. Raport dostępny był w Internecie.

Prasole od słońca

Opublikowano 3 komentarze

Kto ma, temu będzie dodane, a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co ma

Mt 25. 14-30

Taką mam refleksję (płytką) na temat ewangelicznej przypowieści o talentach. Otóż Jezus zachęcając uczniów i słuchający lud do odkrywania w sobie powołania i doskonalenia cech otrzymanych od Boga w celu jak najlepszego wypełnienia tego powołania – odwołał się do ich umiejętności finansowych. Ewangeliczny „talent” wcale nie oznaczał zdolności czy cnót, tylko był  dużą ilością złotych  monet (ok 34 kg), dziś powiedzielibyśmy „milion”. Domyślam, że dla współczesnych Jezusowi było raczej oczywiste, że nie należy zakopywać powierzonego miliona pod drzewem, tylko oddać bankierom, aby został pomnożony. Kto tak zrobi, zostanie nagrodzony. Kto zmarnuje majątek, zostanie ukarany. Dlatego mogli oni zrozumieć tę opowieść i jej głębszy sens.
Jaka dzisiaj jest powszechna wiedza na temat tego, co należy zrobić z dobrami doczesnymi?

Opublikowano

Co ma wspólnego lepienie bałwana z odsetkami?

Teraz mamy pełno śniegu dookoła, więc aż się prosi przypomnieć o efekcie kuli śnieżnej. Jak zaczynamy robić bałwana, długo kulgamy małą kulkę, która powoli rośnie; gdy już jest średnia – rośnie coraz szybciej i nagle robi się tak duża, że nie jesteśmy w stanie już jej dalej toczyć. Gdy jako dziecko lepiłam bałwana, zawsze ten moment mnie zaskakiwał. Że to już się da ruszyć.

W ten sam sposób, proszę Państwa, zachowują się pieniądze regularne składane, do których dopisywane są odsetki, lub przyrost wartości inwestycji. I niestety, nasze długi również narastają w tym samym tempie.

I to od nas zależy, czy budujemy swoją zamożność, czy włazimy pod lawinę….
Balwanek

Opublikowano Dodaj komentarz

Dlaczego nie chcemy oszczędzać?

Czy dlatego, że nas na to nie stać? Czy osoba, której natychmiast przychodzi do głowy taka odpowiedź, zdaje sobie sprawę, czy stać ją na rzeczy, na które sobie ostatnio pozwoliła? Przecież kupujemy prezenty gwiazdkowe nie mając pewności, czy ucieszą one obdarowanych, zamawiamy dania w restauracji, pijemy kawę w modnych sieciówkach przepłacając kilkakrotnie, kupujemy kolejne niepotrzebne ciuchy i kosmetyki,  jedziemy na narty w Alpy, bo w małopolskie się już nie mieścimy itd itd, każdy ma swoją długą listę luksusowych wydatków. Debet na koncie rośnie. Wiem to z doświadczenia własnego i z rozmów z moimi Klientami: pytanie o koszty utrzymania powoduje konsternację,  tak jakby to był temat tabu.   Odpowiedź jest brutalnie prosta:  wydajemy wszystko, co zarobiliśmy i zarobimy w przyszłości biorąc pożyczki i kredyty.

pusta kasa

Bez tej podstawowej świadomości finansowej nie można wkraczać w dorosłe życie, bo wiecznie będziemy   uciekać przed widmem braku i lęku o przyszłość. Niektórzy myślą, że jeśli trochę więcej zarobią, wtedy na wszystko wystarczy. Więc pracują coraz ciężej i dłużej. Niestety nasze wydatki rosną wprost proporcjonalnie do wzrostu zarobków, i widmo długu za plecami też rośnie, więc coraz szybciej uciekamy i
spirala się nakręca. Dostajemy zadyszki.  Więc nie tędy droga.

W skali globalnej to wygląda jeszcze gorzej, bo zadłużanie się całych społeczeństw zachodnich i ich gospodarek doprowadziło do kryzysu światowego w 2007 roku. Owszem, oficjalnie wiadomo,Oszczednosci i zadluzenie gospodarstw domowych w USA że było to spowodowane błędną polityką kredytową FEDu i pazernością instytucji finansowych, ale kto stworzył popyt na ryzykowne produkty? Obywatele. Tendencja do zadłużania się kosztem przyszłości. Przez całe dziesięciolecia dobrą tradycją Zachodu było oszczędzanie, czemu zawdzięczamy wzrost gospodarczy. Statystyczna rodzina w USA odkładała ok. 10% ze swoich regularnych dochodów  na przyszłość. W połowie lat 90. minionego wieku ten trend się załamał i ludzie masowo zaczęli się zadłużać. Wielką karierę zrobiły karty kredytowe. Doprowadziło to do olbrzymiego nawisu zadłużenia w pierwszych latach XXI w i do zaniku nawyku oszczędzania. Teraz Amerykanie odkładają ok 2-3 % ze swoich dochodów. Koniec zapasów.

Czy Polacy pójdą w ich ślady zmamieni przepychem ofert galerii handlowych i wszechobecnych reklam? Czy musimy mieć już teraz to wszystko, co wydaje się dostępne? Wystarczy wyjąć „plastik” z portfela.
A może wyciągnijmy lekcję z doświadczeń Zachodu i nie popełniajmy tego błędu. Nauczmy się, jak pilnować własnych pieniędzy, żeby nie musieć się zadłużać, jak zaplanować finansowanie potrzeb rodziny w najbliższej przyszłości i w tej odległej, kiedy nie będziemy już pracować. Za czasów socjalizmu jedyną instytucją organizującą nam emeryturę był ZUS, teraz nie jesteśmy skazani na łaskę i niełaskę tego molocha. Reforma emerytalna z 1999 roku po 10 latach jest teraz rozwalana przez nasz wymarzony rząd i nie mamy na to żadnego wpływu. Ale mamy wiedzę i narzędzia finansowe do zapewnienia sobie samemu godziwej emerytury – trzeba po prostu na ten cel oszczędzać. I zrobić wszystko, żeby nasze oszczędności urosły jak najbardziej to możliwe. Bo nie wystarczy odmówić sobie czegoś i odłożyć pieniądze na potem.
Trzeba inwestować, żeby te nasze pieniądze zarabiały, pomnażały swoją wartość. Gdzie, w co inwestować? Możliwości jest bardzo dużo, aż nadto. O inwestowaniu w fundusze inwestycyjne pisałam w poprzednim wpisie, jest to najłatwiejszy, wydaje mi się, sposób dla osób bez doświadczenia i wiedzy na temat rynków finansowych. Oczywiście zachęcam do szukania wiedzy na ten temat.

Nie ma rady, w gospodarstwie domowym, tak jak w firmie, potrzebne jest planowanie finansowe, budżet i osoba która tym zarządza, czyli domowy dyrektor finansowy 🙂 Niestety w szkole nie uczą już oszczędzania, nie mówią, jakie działania wolno robić na procentach i co to jest procent składany. A to są podstawowe pojęcia dotyczące każdego rachunku bankowego. (Podobno Einstein mawiał, że procent składany jest największym wynalazkiem matematyki.) Bardzo dużo osób nie radzi sobie nawet z rocznym rozliczeniem podatku i zleca to zadanie biurom rachunkowym. Szkoda, tracą jedyną w roku szansę na podsumowanie własnego budżetu.

[polldaddy poll=2518034]  Tymczasem kończę i pozdrawiam

Anna

PS. polecam cykl artykułów z GW na temat emerytur:

http://wyborcza.biz/biznes/1,103532,7356940,Skazani_na_dluuuga_starosc.html