Opublikowano Dodaj komentarz

Ubezpieczenie na narty

Narty

nartyZanim wyjedziesz sama lub z rodziną na narty zagranicę, koniecznie spraw sobie polisę ubezpieczenia kosztów leczenia następstw NW i nagłych zachorowań.
Na stoku o wywrotkę nie trudno, a ratownicy przybywają tam szybciej niż u nas pogotowie, więc ani się spostrzeżesz, a będziesz mknęła toboganem do szpitala.
To bardzo dobrze, że błyskawicznie udzielą Ci pomocy.
Ale, żebyś się nie martwiła, ile przyjdzie za to płacić – miej polisę, nie daj się zaskoczyć.

Policzyłam składki ubezpieczeń wyjazdów na narty (i inne sporty zimowe uprawiane amatorsko) w kilku Towarzystwach dla trzech przypadków:
–   gdy jedzie samo dziecko,
–   dwie osoby dorosłe
–   lub rodzina model 2+2.

Przyjęłam sumę ubezpieczenia kosztów leczenia 250 000 zł, bo narty są urazogenne, ponadto koszty transportu chorego też zależą od tej sumy.
Koszty poszukiwania i ratownictwa są uwzględnione w usłudze asisstance i są pokrywane przez TU do kwoty 50 000 zł

Następstwa nieszczęśliwych wypadków, czyli śmierć lub uszczerbek na zdrowiu, ujęłam do sumy 10000 zł. Mogłoby być więcej, ale równałam do lewej, czyli do pakietu w WARTA.
W ostatnim wierszu dodałam ekstra usługę zwrotu niewykorzystanych kosztów karnetów, szkółek itd, o ile TU to przewidziało.

Jedziemy na narty w Alpy, na 9 dni – od soboty do następnej niedzieli:

Składki ubezpieczeń turystycznych

To jest oczywiście poglądowa tabelka, zawiera podstawowe ryzyka.

Jeśli chcesz się dowiedzieć, ile będzie kosztowało ubezpieczenie Twoich ferii, zadzwoń do mnie : 698332887

lub wyślij wiadomość tym formularzem:

[contact-form][contact-field label=’Imię’ type=’name’ required=’1’/][contact-field label=’Email’ type=’email’ required=’1’/][contact-field label=’Pytanie’ type=’textarea’ required=’1’/][/contact-form]

Pozdrawiam,

A

 

Opublikowano Dodaj komentarz

Ubezpieczenie szkolne? – zrób to sama

witaj szkoło

Przetrwaliśmy wakacje ( przynajmniej większość  z nas ;-)) i przed nami wrześniowy zakręt witaj szkołogłowy związany z rozpoczęciem roku szkolnego. Oprócz mnóstwa spraw do załatwienia jest to również duży stres finansowy. Wśród bieganiny i niemałych wydatków pojawia się do zapłacenia składka na ubezpieczenie szkolne.

Czy Rodzice mają coś do powiedzenia?

Otóż z mojego doświadczenia wynika, że sprawa ta załatwiana jest w pośpiechu i bez należytej staranności ze strony szkoły/przedszkola,  która ma obowiązek ubezpieczenia placówki, swojej OC oraz następstw NW  uczniów i pracowników , a także poinformowania rodziców o warunkach ubezpieczenia. Z kolei  rodzice  traktują tę rzecz jako zło konieczne i nie poświęcają jej za bardzo uwagi.  Płacą, nie pytają o nic i w końcu – zapominają.

Jako matka trójki dzieci, już studentów, poznałam obyczaje dwóch podstawówek, trzech gimnazjów i trzech liceów warszawskich. I wszędzie było tak samo. Moje pytanie o warunki ubezpieczenia na pierwszym zebraniu rodziców wywoływało zmieszanie wychowawcy i zniecierpliwione westchnienia pozostałych rodziców.
Gdy jednak dziecku coś się stanie, złamie, lub skręci, lub jeszcze coś gorszego, wówczas zaczynamy się interesować, co można uzyskać. Dopiero wtedy dowiadujemy się,  jakie są sumy ubezpieczenia. No i są to na ogół sumy niewielkie. W naszej karierze szkolnej korzystaliśmy z polis trzy razy.

Szkoła musi wykupić ubezpieczenie szkolne

Jak wspomniałam, obowiązek ubezpieczenia ustawowo spoczywa na placówce oświatowej. Szkoła wybiera ofertę ubezpieczenia, czyli warunki, sumy ubezpieczenia i wysokość składki, natomiast koszty ponoszą rodzice. Rodzice płacą hurtem za swoje dzieci, ubezpieczenie mienia szkoły, a także OC i NNW pracowników szkoły. Jest to sprytne posunięcie szkół, zaś rodzice nie mają wyboru.

Teraz możesz indywidualnie wykupić ubezpieczenie szkolne dla Twojego dziecka – masz wybór, wiesz za co płacisz

Rodzice nie mają obowiązku ubezpieczać dzieci, a w szczególności korzystać z oferty szkolnej. W związku z tym szkoła nie może nikogo zmusić do wpłaty składki. W  przypadku odmowy szkoła prosi o dostarczenie oświadczenia, że dziecko ubezpieczone jest indywidualnie. I czyni to bezprawnie, nie dajmy się szantażować.

Jednak ubezpieczyć dzieci warto, bo dzieciarnia hasa w szkole, na boisku i w toalecie, w domu, na podwórku i w wielu innych miejscach, całą dobę i 12 miesięcy w roku. Świadczenie wypłacane po złamaniu nogi, zwichnięciu stawu lub oparzenia pomoże pokryć koszty leczenia, rehabilitacji lub nabycia pomocy medycznych. Dlatego ważne jest, by świadomie podjąć decyzję o ubezpieczeniu.

I tu doszłam do sedna sprawy, to jest do przedstawienia Ci oferty ubezpieczenia szkolnego, które można zawrzeć indywidualnie. Masz do wyboru cztery warianty cenowe i oczywiście pełną informację o tym , co kupujesz i możliwość porównania.

Jest to ubezpieczenie  szkolne „Generali Z myślą o NNW Grupa Otwarta” . To oznacza, że do ubezpieczenia może przystąpić każde dziecko – przedszkolak, uczeń lub student do 26 r. ż. – do końca września. Wówczas dziecko będzie pod ochroną od 1 września. Później – od 1 października – ubezpieczenie będzie można zawrzeć na bieżąco, tj. z ochroną od dnia podpisania polisy.

Ubezpieczenie szkolne Grupa nieformalna GENERALIKliknij w obrazek, by zobaczyć powiększenie

Inne ryzyka, to: świadczenie szpitalne w związku  z zatruciem pokarmowym, wstrząśnienie mózgu NNW, koszty odbudowy zębów, pogryzienie przez zwierzę, śmierć rodzica w wyniku NW, zdiagnozowanie sepsy. W wariancie Prestiż także pobyt w szpitalu w wyniku choroby, niezdolność do nauki i uraz niepowodujący uszczerbku na zdrowiu.

Dodatkowo ochroną są objęte również wypadki związane z wyczynowym uprawianiem sportu , np. piłki nożnej w MKS, lub innym klubie sportowym, czego na pewno nie znajdziesz w polisie szkoły. Oczywiście kluby również mają obowiązek ubezpieczać uczestników, ale wysokość  SU uzależniają od niskości składki, a składkę od budżetu. Czym chata bogata…  Więc jeśli klub jest finansowany przez gminę, to lepiej ubezpiecz swojego sportowca sama.

Do ubezpieczenia można przystąpić do 15 września 2016.

Tutaj do pobrania OWU:         pdfGdzie się zgłosić? Oczywiście do mnie:

Anna Pfützner-Kopcińska , tel 698 332 887

lub wypełnij formularz:

[contact-form][contact-field label=’Twoje Imię’ type=’name’ required=’1’/][contact-field label=’Email ‚ type=’email’ required=’1’/][contact-field label=’Komentarz’ type=’textarea’/][/contact-form]

GENERALI DuzeCo myślisz o tym? Napisz w komentarzu 🙂

Opublikowano 1 komentarz

Kłamstwo założycielskie o tzw. kredytach frankowych

stop-szantazowaniu-polski-777x315Hop, hop, to znowu ja 🙂

Tym razem postanowiłam zabrać głos w dyskusji o tym, czy w „kredytach frankowych” były jakieś franki, czy też ich nie było – co wydaje się kluczową kwestią w rozstrzygnięciu, czy można te kredyty teraz
przewalutować, lub odwalutować, po kursie z dnia podpisania umowy kredytowej

Otóż w tych kredytach nie było ani żadnych franków, ani innych walut, ani nawet złotówek.

Wiem, brzmi to niewiarygodnie, ale świadczy o tym sposób udzielania kredytów bankowych, który obowiązuje od zawsze, odkąd istnieją banki.

Bank, udzielając kredytu, stwarza depozyt pieniężny i udziela go Klientowi na realizację jakiegoś celu. Ten pieniądz stwarzany jest z niczego (ex nihilo), jest realnym pieniądzem, który krąży w gospodarce, a w miarę spłacania rat przez kredytobiorcę – jest unicestwiany, czyli anihilowany.
Oczywiście w części kapitałowej raty, bo część odsetkowa jest zyskiem banku i wraca do obiegu.

Ten proceder nazywa się kreacją pieniądza i jest legalny.

Według Konstytucji, jedynym legalnym emitentem pieniądza w Polsce jest Narodowy Bank Polski.( Art 227 par.1 Konstytucji)
Nie przeszkadza to jednak bankom prywatnym stwarzać/kreować pieniędzy w postaci udzielonych kredytów

Większość pieniędzy  (około 87%), których używamy – zarabiamy i wydajemy – pochodzi z czyjegoś kredytu!
Jeśli kiedyś słyszałaś, że fatalną rzeczą dla gospodarki jest tzw. drukowanie pustych pieniędzy, bo rzekomo powoduje hiperinflację, to właśnie się przekonałaś, że to nieprawda. Banki komercyjne „drukują” na potęgę, a inflacja nic sobie z tego nie robi.

Na poparcie tych wywrotowych tez cytuję tekst z edukacyjnego portalu NBP http://www.nbportal.pl/slownik/kreacja-pieniadza, z rozdziału pt. „Kreacja pieniądza”:

„kreacja pieniądza jest procesem, w którym podaż pieniądza w danym kraju (lub regionie o wspólnej walucie jak np. strefa euro) jest zwiększona. W warunkach współczesnych systemów bankowych dokonać tego mogą zarówno bank centralny, jak i banki komercyjne. Bank centralny może wprowadzić nowe pieniądze do gospodarki (tzw. „ekspansywna polityka pieniężna”) poprzez zakup aktywów finansowych lub udzielanie pożyczek dla instytucji finansowych.

Banki centralne monitorują i kontrolują ilości pieniądza w gospodarce poprzez pomiar agregatów pieniężnych, takich jak M2 czy M3 i stosowanie odpowiednich instrumentów finansowych. Poza tym, dzięki funkcjonowaniu systemu rezerw cząstkowych, pieniądz kreować mogą także banki komercyjne, głównie w formie udzielania kredytów bankowych swoim klientom. Pieniądz ten jest traktowany, w teorii i praktyce, tak jak gotówka. Jedynym sposobem zwiększenia całkowitej wartości nominalnej pieniądza bezgotówkowego banków komercyjnych jest zwiększenie zadłużenia w bankach. Każda spłata rat kapitałowych jest równoważna trwałemu wycofaniu pieniądza o takiej samej wartości nominalnej z obiegu gospodarczego. Odsetki od długu traktowane są jako przychód banku i wchodzą ponownie do obiegu gospodarczego, jako jego wydatki”

Wróćmy do naszych frankowiczów. Czemu uważam, że ten niuans jest tak istotny w dyskusji o rozwiązaniu problemu „kredytów frankowych”?

Bo głównym argumentem przeciwników ustawowego przewalutowania jest to, że udzielając kredytów frankowych banki pożyczały franki w centralnym banku szwajcarskim, sprzedawały je na rynku i uzyskane złotówki udostępniały w kredycie. Za część marży kupowały zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym (tzw. SWAPy – to zabawne, zabezpieczały siebie przed dalszym spadkiem kursu, a klient nawet nie wiedział o ryzyku kursowym), i teraz w miarę spłaty kredytu muszą oddać Szwajcarom  te franki. To jest nieprawda.

Bank stwarzał depozyt złotówkowy na poczet kupna mieszkania klienta, a raty miały być spłacane we frankach. Nadwyżka wynikająca ze wzrostu kursu franka, to czysty, niezasłużony zysk banku. To wszystko.
Przecież nie ma sensu stwarzać z niczego franki szwajcarskie, skoro mieszkania w  Polsce kupuje się za złotówki.

Tak więc gdy czytam, lub słyszę wypowiedzi polityków, ekonomistów, publicystów ekonomiczno-finansowych opowiadających, że odwalutowanie kredytów spowoduje straszne straty dla banków, a nawet zagraża stabilności całej gospodarki, i jeszcze podatnicy/my będą musieli za to zapłacić- jest mi baaaardzo przykro (eufemizm)  bo to oznacza, że dany polityk, lub partia siedzi u nich w kieszeni. To samo dotyczy ekonomistów – na ogół są to pracownicy instytucji finansowych. Media również zarabiają na bankach jako wydawcy reklam,  więc dziennikarze udają pożytecznych idiotów.

Bardzo się rozpisałam, a miał to być tylko wstęp i zagajenie do zaprezentowania Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu , które walczy z bankami o prawa kredytobiorców  oraz do opracowanego przez nich poradniczka 24 kłamstwa o toksycznych „kredytach” w wersji do czytania i  video.

Stop Bankowemu Bezprawiu
Lektura obowiązkowa, zwłaszcza dla dziennikarzy

Opublikowano Dodaj komentarz

OFE czy reszka?

marszałkowska

Dziś ostatni dzień na podjęcie decyzji w sprawie OFE/ZUS.
We wszystkich mediach i blogach na ten temat wielka wrzawa,
więc i ja na koniec dodam swoje trzy grosze,  żeby nie było , że nie mam zdania.
Otóż moim zdaniem, nie ma znaczenia, kto nie wypłaci nam emerytury.

Przypominam , że wolny wybór dotyczy tylko części składki emerytalnej, która będzie od tej chwili wpłacana. To, co zgromadziliśmy do tej pory, zostało już zmniejszone do połowy (1 lutego umorzono część obligacyjną naszych wkładów w OFE), natomiast reszta kapitału nadal będzie w OFE.

Zatem, de facto, wszyscy zostajemy w OFE, możemy tylko wybrać, gdzie pójdzie ok 15% naszej składki (czyli 2,92% wynagrodzenia).

Czym kierować się w dokonaniu wyboru? Ja proponuję rzut monetą.
Orzeł – OFE, reszka – ZUS, albo odwrotnie. Pełna dowolność.

Uzasadnienie:
Żeby racjonalnie roztrzygnąć, jaki wybór da nam większą korzyść finansową, trzeba zgadnąć, gdzie będzie większy zysk. Czy w funduszach, które muszą teraz inwestować w akcje, czyli będą stanowić  fundusze wysokiego ryzyka; czy w ZUSie, gdzie tak naprawdę nia ma żadnego zysku, tylko jest waloryzacja wkładów, przeprowadzana przez rząd zgodnie z przyrostem PKB.
Więc po jednej stronie mamy ryzyko rynkowe, a po drugiej – ryzyko polityczne, zależne od ryzyka rynkowego oraz ryzyko demograficzne. Spróbuj zgadnąć, jak potoczą się gospodarcze, polityczne i społeczne losy Polski i okolic przez najbliższe ….* lat.

Równie dobrze możesz przewidzieć pogodę, jaka będzie 31 lipca 20…** roku. Wiadomo mniej więcej, że temperatura będzie między 15 a 25 stopni C, ale czy trzeba będzie wziąć parasol – nie wiemy.

Powyższe rozważania dotyczą optymistycznego scenariusza przyszłości, w którym nie będzie więcej reform systemu emerytalnego, ZuS i OFE przetrwają, i w ogóle będą wypłacane jakieś emerytury.
Ja osobiście w taki bieg rzeczy nie wierzę.
Ten system jest chory, żywi głównie armię urzędników i prywatne instytucje finansowe i powinien się jak najszybciej zawalić.
Ale to już inna historia.

Tymczasem, jeśli jeszcze nie wiesz, czy zostać, czy nie – rzuć monetą.

* Tu wstaw liczbę lat, która Ci została do emerytury.

** Tu wstaw rok przejścia na emeryturę.

marszałkowska

Opublikowano Dodaj komentarz

Pozew zbiorowy w sprawie OFE gotowy do złożenia w sądzie

800 osób  wszczyna proces zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa i ZUS w związku z umorzeniem części obligacyjnej aktywów w Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE)

„Uważamy, że przeniesienie składek obywateli z OFE do ZUS było wywłaszczeniem. Te osoby zostały pozbawione części swojej własności i dlatego przysługuje im roszczenie przeciwko Skarbowi Państwa” – powiedział PAP pełnomocnik grupy, mec. Paweł Kowalczyk

Pozew zbiorowy w sprawie OFE trafi do sądu w najbliższych miesiącach | rp.pl.

W najbliższych dniach  ruszy strona internetowa, na której będzie można dołączyć  do pozwu.

 

Pozew zbiorowy przeciwko Skarbowi Państwa

 

Opublikowano 2 komentarze

Emerytura obywatelska w programie Gowina

programProgram partii Gowina zawiera zasady ustroju Krzysztofa Dzierżawskiego

Z artykułu Cezarego Kaźmierczaka:

W dużym uproszczeniu system sprowadza się do:
– niskiego pozapłacowego opodatkowania pracy – docelowo 20% Funduszu Płac firm (zamiast PIT i ZUS)
– wprowadzenia ryczałtowych podatków dla małego biznesu
– wprowadzenia zryczałtowanego podatku od sprzedaży dla korporacji (zamiast CIT) – to JEDYNY sposób, żeby korporacje zaczęły w Polsce płacić podatki
– Stopniowego wprowadzenie emerytury obywatelskiej z poszanowaniem praw nabytych i wolnością wyboru
– Przekształcenia ZUS w Agencje Rozliczeniowa Skarbu Państwa (w miejsce ZUS, US i KRUS)

Ach, to byłby cud nad Wisłą !

Opublikowano 2 komentarze

Szmonces polski, czyli o przenoszeniu obligacji z OFE do ZUSu

Szmonces polskiPan Icek Rozenkranc siedzi smutny przy nietkniętym obiedzie.  Jego żona – zmartwiona- pyta, czemu nie może jeść.
– Aj, pożyczyłem od Mosze z przeciwka 200 złote. Nie mogę mu oddać, bo nie mam te 200 złote
Żona Icka otwiera okno i woła do sąsiada:
– Mosze! Icek nie odda ci te 200 złote!
Zamyka okno i mówi do męża:
– Jedz. Teraz on się martwi.

W sprawie rządowego wywłaszczenia OFE z obligacji skarbowych napisano juz dużo, ale jakoś nikt nie zrobił szumu na temat sposobu, w jaki rzecz się odbyła i jakie to może mieć polityczne konsekwencje.

Otóż w informacjach prasowych na ten temat pojawiają się sformułowania takie jak:

  • Przeniesienie obligacji z OFE do ZUS
  • Przekazanie do ZUS 51,5% wartości aktywów OFE
  • Środki przekazane z OFE do ZUS sa bezpieczne (he, he)
  • Przelew, transfer itd

które sugerują, że przedmiotem operacji są rzeczywiście pieniądze.
Nic bardziej mylnego.

Procedura dotyczy obligacji skarbowych, czyli twardego, terminowego zobowiązania finansowego Państwa wobec obligatariusza, czyli wierzyciela.
W tym przypadku wierzycielami jesteśmy my, przyszli emeryci.
I oto teraz w majestacie prawa – specjalnie w tym celu uchwalonego – Państwo-dłużnik nakazuje zwrot tych obligacji i następnie je umarza.
To znaczy dłużnik sam anuluje swój własny dług.

Wprawdzie   towarzyszy temu zapisanie kwot na naszych rachunkach w ZUSie, ale  jest to operacja czysto księgowa i żadne pieniądze  z tego tytułu nigdzie sie nie pojawiły.
Celem tej operacji jest tylko jednorazowe obniżenie długu publicznego o 134 mld zł, dzięki czemu stosunek długu do PKB spadnie do poziomu 47%.

Czemu to było takie ważne? Bo przekroczenie przez ten wskaźnik progu ostrożnościowego 55% grozi postawieniem premiera i ministra finansów przed Trybunałem stanu za doprowadzenie gospodarki do ruiny.
Dlatego wbrew prawu, ekonomii, logice i zwykłej przyzwoitości przeforsowali ustawę o reformie emerytalnej.
Mozna tez dodać, że i wbrew prawom fizyki, bo żadna procedura ustawodawcza nie trwa w Polsce tak krótko.

Co może oznaczać precedens umorzenia obligacji przez Państwo? Niewypłacalność? Przygotowanie do bankructwa?

Czy roztropna pani Rozenkrancowa może spać spokojnie po przeniesieniu aktywów sąsiada za okno?

Icek Rozenkranc nie odda wam te 156 miliardy….

 

 

Opublikowano 2 komentarze

Czekamy na realny budżet i konieczne reformy

Prof. K. Rybiński
Prof. K. Rybiński

Już jest po wyborach, stary rząd obronił swoje stołki na następną kadencję, miejmy więc nadzieję, że weźmie się wreszcie do roboty. Na reformy w państwie czas najwyższy, recesja stoi u drzwi.  Profesor Krzysztof Rybiński w wywiadzie udzielonym wczoraj na www.bankier.pl   optymistycznie przewiduje urealnienie budżetu z 4% do co najwyżej 2,5% , a potem reformy strukturalne. Ostrzega, że jeśli to nie zostanie zrobione w ciągu kilku miesięcy, grozi nam obniżenie ratingu.

Profesor Rybiński jest chyba jedynym ekonomistą,  który prowadzi szeroko zakrojoną kampanię edukacyjną:  udziela wywiadów, regularnie pisze felietony i analizy w gazetach i portalach różnych opcji.  Nie waha się być krytycznym wobec decyzji ministra finansów i doradców ekonomicznych premiera. Startował do senatu z niezależnej listy Obywatele do Senatu (żeby oddać na niego mój głos „wyprowadziłam” się na drugi brzeg Wisły).  Nie wygrał, niestety, pozostała mu rola opiniotwórcza.

Warto śledzić jego wypowiedzi, ponieważ wie o czym mówi, jest wysoce kompetentny, a przy tym ma dar jasnego przekazywania ekonomicznych zawiłości.  Jego prognozy, oceniane przez prorządowy mainstream jako czarnowidztwo, niestety zaczynają się spełniać :-(((

Oto rada dla inwestorów indywidualnych:

   Naprawdę przestrzegam wszystkich, którzy inwestują, szczególnie oszczędności całego życia, żeby bardzo uważali, jeżeli inwestują teraz na rynkach akcji. Jeżeli okaże się, że liderzy Unii Europejskiej nie wygrali z czasem, ich działania względem banków są spóźnione albo będzie jakiś wypadek przy pracy, wtedy indeksy mogą pospadać jeszcze bardzo, bardzo głęboko. Nie wykluczam spadków poniżej dołków z 2009 roku. Jeżeli ktoś ma silne nerwy i uważa, że potrafi pobić rynek, to może spróbować, ale osobom, które oszczędzają na emeryturę czy lokują oszczędności swojego życia radziłbym żeby wszystkich pieniędzy na rynek akcji nie lokowali, bo to się może wiązać z dużymi stratami kapitałowymi.

Regularne wpisy Rybińskiego i komunikaty o najświeższych publikacjach w mediach znajdziecie na jego blogu http://www.rybinski.eu

Opublikowano Dodaj komentarz

4 długi w ZUSie pod dywanem

Dług publicznyTablica Balcerowicza na dachu Cepelii w Warszawie pokazuje długi sektora publicznego na ponad 790 mld zł. W przeliczeniu na głowę ludności to wynosi 20767 zł ( stan z 14.09.2011)
Ale to jest tylko oficjalne zadłużenie – kwoty pożyczone przez państwo od banków i inwestorów.

Dziennik Gazeta Prawna  podał wysokość ukrytego długu w ZUSie, gdzie „przyszli emeryci mają zapisane na kontach w I filarze astronomiczną kwotę 2,07 biliona zł. Tyle, że tych pieniędzy tam nie ma, bo zostały wydane na bieżące emerytury. To też długi. Do tego trzeba doliczyć inne systemy nie podlegające tak skrupulatnej ocenie: mundurowych, rolników, czy górników”.

Czyli już mamy 73000 zł długu na głowę.

To zadłużenie rośnie i będzie obciążać przyszłe pokolenia płatników składek. Autor artykułu w DGP kończy obawą, że obecni 30- i 40-latkowie w ogóle nie dostaną emerytur.

Szukajmy więc takich metod oszczędzania na emeryturę, w które jak najmniej ingeruje nasze kochane państwo.

Pierwsze dwa filary już są – jak widać – rozwalone,  III filar jest tak obłożony limitami i ukrytymi kosztami, że nie wiadomo, co można w nim uzbierać.

Ale na szczęście żadna ustawa nie zabrania korzystania z innych, nie promowanych przez państwo, instrumentach finansowych, które dają możliwość aktywnego zarządzania przez inwestora. Produkty te są dopieszczane przez dostawców i sprzedawców, są też na tyle popularne, że łatwo można znaleźć fachową pomoc w ich obsłudze.

Nowatorską i godną polecenia pomocą dla początkującego inwestora jest portal  „Opiekun Inwestora”.

Pisałam o tym m. in   tu: „Kup i zapomnij”–lepiej zapomnij o tym sposobie inwestowania

Opublikowano Dodaj komentarz

„Jak żyć, panie premierze?” – pytają ludzie

Zapanowała tego burzliwego lata moda na zadawanie trudnych pytań przemęczonemu premierowi.

Jak żyćCo za ironia – prawie 4 lata nie wzniósł człowiek wzroku ponad krótkoterminowy horyzont interesów swoich kolesi, aż tu nagle, przed wyborami, wizytuje nawiedzoną huraganem gminę i  tzw. szary obywatel  zaskakuje go szerszą,  życiową perspektywą.

– Jak żyć?

Zdumiony polityk podrapał się ino w głowę, nic nie odpowiedział. Bo i cóż mógł powiedzieć?  Zadzwońcie, obywatelu, do ubezpieczyciela, zlikwidujcie szkodę?  Czy premier skupiający się na doraźnych problemach, spychaniu długu na następne pokolenia, a dziury w budżecie łatający oszczędnościami podatników, może coś doradzić rolnikowi utrzymującemu się z płodów ziemi?

Tak wygląda nowoczesna taktyka zarządzania państwem (gospodarstwem) „tu i teraz”: póki jest pogoda – wszystko pięknie rośnie, są plony, zyski, praca dla okolicznej ludności. Ale przychodzi większy huragan i po papryce. I wtedy czeka się na nadzwyczajną pomoc od rządu, czyli z budżetu.

A przecież nie pierwszy raz jesteśmy świadkami anomalii pogodowych.  Od kilku lat zdarzają się niespotykane onegdaj burze, którym towarzyszą huragany czyniące wielkie szkody. Zerwane dachy, zniszczone plony, a nawet wypadki śmiertelne. Wielkie straty. W ubiegłym roku dwie powodzie. Za każdym razem sytuacja kryzysowa, przyjeżdża premier, współczuje i obiecuje pomoc. Potem ludzie skarżą się, że pomoc była niewystarczająca.  I zawsze pojawia się ten wstydliwy temat:  czy poszkodowani byli ubezpieczeni?

Właśnie na taką okoliczność wymyślono

ubezpieczenie,

żeby małym kosztem zapewnić sobie finansowy ekwiwalent poniesionych strat. Odbudować gospodarstwo, dom, przetrwać  zimę i wiosną zacząć wszystko od początku.  Koszty takiego ubezpieczenia, czyli składka, są małe, ponieważ prawdopodobieństwo kataklizmu jest małe. Gdyby wszyscy polscy rolnicy zrzucili się na odbudowanie dwóch gmin ze zniszczonymi tunelami papryki, wyniosło by ich to parę groszy. Nie ma natomiast powodu, żeby obciążać tym całe społeczeństwo.

Ubezpieczenie gospodarstwa rolnego przed skutkami zdarzeń meteorologicznych powinno należeć do rutyny.  Jest to element myślenia perspektywicznego, czyli  planowania.

Ale kto ma uczyć ludzi, jak żyć?

Ponieważ lato jeszcze w pełni, nie wiadomo co przyniesie jutro wiatr, sprawdź, czy jesteś ubezpieczona.

Znajdź swoją polisę i zastanów się, czy suma ubezpieczenia wystarczy na pokrycie Twoich potrzeb i Twojej Rodziny gdyby wydarzyło się coś złego.

Jak żyć